„Opowieści z Białej Doliny” Przemka Corso, il. Marcelina Misztal
W Białej Dolinie dzieje się coś niedobrego - ktoś chce ukraść las! Ale nie tak oficjalnie, w biały dzień, oficjalnie! O, nie! Zakrada się nocą i zagarnia las, kawałek po kawałku, kradnąc szumiące drzewa i pozostawiając po sobie błotną pustkę. Dwie dziewczynki, Mia i Anaszka, wnuczki Nadleśniczego Bębna postanawiają rozwiązać zagadkę. W tym celu wyruszają na wyprawę pełną przygód. Przypadkiem trafiają do domu Leśniczego Gałązki. NIe zastają go jednak na miejscu. Cała sprawa wygląda coraz bardziej tajemniczo. Oprócz Leśniczego i Dziadka Bębna mamy tu też bohaterkę Babcię Bęben, która używa cudownie archaicznych słów, takich jak wiktuały czy podfruwajka. W całej książce język zasługuje na uwagę, jest piękny, bawi, humor ukryty w tekście sprawia, że książka jest niezwykła. Nie tylko pod tym względem. Siedem opowiadań z Białej Doliny pozwalają czytelnikom dostrzec, co jest w życiu najważniejsze, rozejrzeć się wokół i ujrzeć wartość tego, czego na co dzień nie widzimy. Z opowiadań...